pamiętnik


Piszecie pamiętniki? A może robiliście to kiedyś?  Ja pisałam pamiętnik w podstawówce. Zapisywałam tam wszystkie moje tajemnice, opisywałam szkolne miłości, a potem zamykałam te sekrety na kłódeczkę. W liceum przeczytałam go ponownie, stwierdziłam, że to same głupoty i zniszczyłam go. Teraz oczywiście żałuję.

Dzisiaj pisanie pamiętników wydaje się być zajęciem przedpotopowym, komu by się chciało pisać, komu czytać? Chyba, że w formie bloga ;P to już może prędzej. A jednak. Może ja jestem jakaś nie dzisiejsza właśnie, ale pewnego czasu znów piszę pamiętnik. Właściwie to bardziej dziennik pokładowy, niż księga tajemnic. Zapisuję w nim to co czuję, co myślę, opisuję moje przemyślenia związane z macierzyństwem, nasze zwykłe codzienne życie, ważne dla naszej małej rodziny chwile i wszystkie nasze mniejsze i większe wyprawy. Cóż pamięć już nie ta i czasami trudno nam sobie przypomnieć, w którym roku i gdzie spędziliśmy wakacje.

Mój dziennik był dużym, ale zupełnie zwyczajnym notesem. Do czasu kiedy na blogu Penelopis znalazłam przecudnej urody kluczyk. Ten haft natchnął mnie do przerobienia nieco mojego pamiętnika i w ten sposób powstała dostojna księga obita welurem, ozdobiona haftem i wstążkami. Wygląda, przyznacie mocno przedpotopowo.



Może kiedyś moje prawnuczęta zechcą wiedzieć jak wyglądało moje życie? Ja chętnie przeczytałabym pamiętnik babci, gdybym tylko miała taką możliwość.


Co do wspomnień jeszcze, to najświeższe dotyczą długiego listopadowego weekendu. Mój nieoceniony Pan Mąż zorganizował nam wyprawę na nieznane mi dotąd ziemie kielecczyzny. Przyznaje się bez bicia, że podchodziłam do tego wyjazdu sceptycznie. W ogóle nie znałam tego regionu i szczerze mówiąc nie sądziłam, że czeka nas tam coś ciekawego. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że rejon gór świętokrzyskich to cudowne i niesamowicie atrakcyjnie turystycznie miejsce. Pełno tam średniowiecznych zamków, pięknych, klimatycznych miasteczek. Na dodatek cudowna pogoda rozpieszczała nas niemal każdego dnia. Było bosko! Z czystym sercem mogę Wam polecić wycieczkę w tamte strony.





Pochwalę się jeszcze! Wygrałam candy u Agaphci! Widocznie to prawda, że dostajemy w życiu tyle dobra ile sami oddajemy, bo kiedy tylko zorganizowałam swoje pierwsze candy, dotarła do mnie informacja o wygranej. Wygrałam po raz pierwszy i to od razu zjawiskowo piękna anielicę w cudnych kwiecistych ogrodniczkach!




Co jeszcze słychać? Mam tyle pracy I tak mało czasu. Odwieczny problem, znany Wam pewnie od podszewki. Spójrzcie tylko na to…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook