DOMOWY TEATRZYK DIY

Po pierwszym dzwonku widzowie jeszcze się trochę  wiercą. Po drugim zajmują już grzecznie swoje miejsca. Gaśnie światło. Zapada cisza, a kiedy rozlega się trzeci dzwonek, zaczyna się prawdziwa magia.

Możecie mi wierzyć na słowo. Nie ważne, że zamiast w ogromnej sali, wypełnionej tapicerowanymi fotelami siedzimy na dywanie i poduchach. Nie ważne, że zamiast wytwornych toalet, mamy na sobie piżamy. Nie ważne, że bilet na ten spektakl sprzedał nam prosto z łapy pluszowy miś, a aktorzy, co już po pierwszym akcie widać, są raczej drewniani. Magia teatru działa, a zachwycona widownia prosi o bisy.

Kiedy podczas jednego z jakichś okolicznościowych pikników, moje dzieci w ramach zaplanowanych przez organizatora atrakcji, wykonały parę lalek z drewnianych kuchennych łyżek, wiedziałam, że ten patent na pewno kiedyś wykorzystam. Nie wiedziałam tylko kiedy i do czego, ale jak widać wszystko jest kwestią czasu.

Domowy teatrzyk

Domowy teatrzyk to był strzał w dziesiątkę, choć w pierwszej chwili przyznaję miałam jakieś pięć milionów wątpliwości. Jak go zrobić? Po pierwsze, żeby nie zajmował miejsca, w przestrzeni już i tak zdominowanej przez dziecięce ruchomości. Po drugie, żeby był estetyczny – pognieciony karton po telewizorze odpadł w przedbiegach. Jak powszechnie wiadomo: potrzeba matką wynalazku.

Przeczesałam wiec internety w poszukiwaniu natchnienia i inspiracji, pokombinowałam, pomierzyłam, powycinałam i tak oto powstał, doskonały w swej prostocie domowy teatrzyk lalkowy. Patent jest wprost genialny. Gotowy, zwinięty nie zawiera zbyt dużo miejsca. Jest wielorazowy. Scena udźwignie ciężar niejednego przedstawienia. Można go prać, gdyby widownia nie daj Boże zamiast kwiatami obrzuciła aktorów czymś zgoła innym, a na dodatek zapewnia rozrywkę dla CAŁEJ rodziny. Sami zobaczycie. Aktywizuje dzieciaki, które z widzów natychmiast pragną stać się aktorami i stanąć za kurtyną.

Fajny pomysł na weekendowy rodzinny projekt.

Kłaniam się nisko!

Kurtyna.

Domowy teatrzyk DIY [INSTRUKCJA]

Potrzebujecie:

  • jeden drewniany wałek – dostępny w marketach budowlanych, ewentualnie kij od szczotki czy mopa (kombinujcie)
  • materiał (użyłam dość sztywnej bawełny i resztek weluru z domowych zapasów na kurtynę)
  • 2 haczyki (do powieszenia konstrukcji)
  • drewnianych łyżek kuchennych dowolnego rozmiaru i kształtu
  • farb (użyłam zwykłych plakatowych, pomalowane łyżki zabezpieczyłam werniksem)

Materiał docinamy na szerokość drzwi. Z jednej strony zawijamy go i przeszywamy, aby powstał rulon, w który później wsuniemy wałek. Zanim przeszyjemy, dokładnie sprawdzamy, czy będziemy mogli swobodnie wsunąć w niego wałek 😛 na tym etapie najlepiej zawiesić już nasz teatr w futrynie drzwi, w taki sposób w jaki ma zawisnąć docelowo. Dzięki temu po pierwsze możemy określić jaka ma być długość materiału, aby zasłaniał „aktorów”, jak jak widać nie dopilnowałam tego etapu :P, a po drugie bez problemu zaznaczymy najwygodniejsze z naszego punktu widzenia miejsce, w którym będziemy wycinać naszą scenę. Na koniec pozostaje nam doszycie kurtyny czyli dwóch kawałków takiego samego materiału, które będzie można elegancko rozwinąć po trzecim dzwonku.

Facebook   i   Instagram

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook