KIEDY MATKA MA DOŚĆ

kiedy matka ma dośćWcale nie jest nie do zdarcia. Zdarza się i to często nawet, że wyczerpują się jej baterie i pokłady cierpliwości przy okazji. Bywa, że pada na twarz fizycznie i psychicznie, co kłóci się ze społecznym odbiorem no bo jak to? Wszak to maleństwo takie jest słodkie. Uroczy brzdąc, no miód, malina po prostu. Jeśli komuś się wydaje, że matka małego dziecka ma klawe życie, bo nie musi z rana zasuwać do biura, wbijając się w szpile tylko zostaje w domu w ulubionym dresie, że nie musi przejmować się deadlinami, fuckupami i pressingami, to nie mógłby być w większym błędzie. Kryzysy zdarzają się jej ciągle. Większe, mniejsze i całkiem malutkie. Zresztą jak tu się nie dziwić. Wystarczy wyobrazić sobie szefa, który nie mówi w żadnym znanym ludzkości języku, sam nie wie czego chce, co chwila wpada w histerię, terroryzuje otoczenie i na domiar złego wymaga pełnej dyspozycyjności 24 na dobę.

Naprawdę nie trudno o kryzys kiedy niespełna dwuletni facet buntuje sie przeciw całemu światu z matką na czele, kiedy zupełnie przypadkiem wpada jej w ręce zdjęcie sprzed dziesięciu lat, które brutalnie demaskuje prawdę o tym, że kiedyś faktycznie miała talię i płaski brzuch, a kolejna świeczka na torcie przypomina tylko o tym, że przecież miała zbawiać świat, a wciąż tylko bawi dzieci. I w taki dzień te wszystkie wyświechtane teksty o tym jakie to jest podniosłe i społecznie ważne zajęcie, o tym jak świetną robi robotę zupełnie do niej nie trafiają. Ściany i tak za małego mieszkania kurczą się jeszcze bardziej, kawa traci smak i najchętniej rzuciłaby to wszystko w cholerę. No ale przecież nie może i wcale tak naprawdę nie chce.

Zatem, kiedy matka ma kryzys najszybciej zażegnać go mogą zasadniczo (a jest to zaznaczam opinia skrajnie subiektywna)  albo zakupy (z tymże na Boga wyprawa do Tesco po pieluchy się nie liczy!) albo drink z przyjaciółką (w wersji bezalkoholowej wystarczy być może kawa, jednak alkohol znacznie zwiększa szanse powodzenie misji). Najlepiej stosować w kryzysowych sytuacjach obie rzeczy jednocześnie. Przy czym nie wolno absolutnie dopuścić do tego by podczas zakupów matka próbowała wciśniąć swój tyłek w jeansy w rozmiarze sprzed ciąży, a przyjaciółka, to nie jakaś tam przypadkowa znajoma, ale faktycznie bratania dusza, naprawdę mocno empatyczna. W wersji de lux powinna być towarzyszką niedoli, która również ma w domu mocno nieletnich doprowadzających ją notorycznie do szału, więc z definicji po prostu powinna być obcykana w temacie. Takie spotkanie to ma być kompres na zbolałą duszę, matka a właściwie matki, mogą sobie wtedy ponarzekać do woli, wypluć żółć, zryczeć się jeśli trzeba i co najważniejsze uświadomić sobie, że inne matki też miewają przegwizdane. O proszę pierwszy przykład z brzegu: klik.

Po takim katharsis matka może spokojnie wrócić do domu. Kryzys powinien być zażeganany. Pełen sukces można rzec śmiało, aż do następnego razu.

piwonie 1

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook