NA SZARO

szara-sofa-1

szara sofa, szare mieszkanie – szare życie?

Nie wszyscy są do niej przekonani. Nie wszyscy podzielają moje nią zafascynowanie. Pewnie znajdą się i tacy, którzy po uszy już mając tych wszedobylskich szarości, uznają ją za banał kompletny. Być może żądni ferii barw, szczególnie o tej porze roku, z niesmakiem odwracają się od tych mysich i popielatych odcieni, ale trudno, nic na to poradzę. To prawdopodobnie jakieś uzależnienie, bo nieodwołalnie trwam w umiłowaniu szarości. Mam chyba jakiś filtr na oczach albo dysfunkcję mózgu po prostu, bo w każdym sklepie meblowym, czy ciuchowym zawsze widzę prawie wyłącznie szare plamy. Nabycie czegoś „kolorowego“ to dla mnie nie lada wyzwanie. W efekcie z uporem maniaka znoszę do domu szare szmaty i grafitowe kubeczki, gołębie koszule i siwe ręczniki, stalowe płaszcze, szare poduchy i szarobure dywaniki.

W domu otaczam się chyba wszystkimi możliwymi odcieniami szarości. Fajnie można ją przełamać pastelami, rozweselić bielą, albo albo podkreślić czarnymi detalami. Lubię ją, bardzo lubię, szczególnie we wnętrzach właśnie.

Nie zrażają mnie nawet wszelkie niepowodzenia, a wręcz porażki, w tym zakresie. Jak chociażby nasza piękna – oczywiście – szara sofa, na którą się uparłam, wbrew marudzeniu ślubnego, który obdarzony jakimś darem prekognicji brzęczał coś o tym, że niepraktyczna, że za jasna, że nasza szarańcza zaraz ją zdewastuje i obróci w pył. Faktycznie biedny mebel za sprawą naszych słodkich dzieci, a właściwie mojego miękkiego serca, przez ostatnie lata regularnie doświadczał zbyt dosłownego kontaktu z przeróżnymi cieczami i maziami. Zbyt często i zbyt intensywnie sprawdzano wytrzymałość jego sprężyn i sprężystość gąbek. Mimo zabiegów reanimacyjnych kanapa straciła, obawiam się bezpowrotnie, swój dawny urok i przyznaję, że gdy na nią patrzę me serce krwawi.

Mimo tak dramatycznych doświadczeń wciąż będę się jednak upierać, że szara sofa jest hitem absolutnym w aranżacji wnętrz, a szary w ogóle jest genialną bazą, którą można fajnie przełamać i ograć. I na pewno nie jest zimna, mdła, ani bezpłciowa.

Ta moja mania, to szare szaleństwo było dotąd dość skutecznie okiełznywane. Nie mogłam iść na całość, pozwolić sobie na full opcję, bo nigdy tak naprawdę nie byłam do końca u siebie. Zawsze było coś czego zmienić nie mogłam, jakaś powierzchnia, której nie dało się przemalować, jakiś kąt, którego nie mogłam przerobić na swoją modłę.

szara przyszłość?

Dlatego teraz kiedy coraz wyraźniej rysuje się wizja tak prawdziwie już naszego miejsca, kiedy zaczynam kolekcjonowane przez lata inspiracje przeglądać pod kątem moszczenia ostatecznie własnego gniazda, zaczynam się też realnie bać. Boję się, że popłynę totalnie i głucha na brzęczenie ślubnego i wszystkich innych doradców zachłysnę się swobodą, pojadę po bandzie i urządzę nam jakąś kompletnie szarą strefę. Mówiąc wprost, patrząc na te zgromadzone  źródła natchnienia, dochodzę do wniosku, że chyba po prostu zrobię nas wszystkich na szaro.

na-szaro-1 szara sofa

źródło

na-szaro-2 szara sofaźródło

na-szaro-3źródło

na-szaro-4źródło

na-szaro-5źródło

na-szaro-6źródło

szara-sofa

źródło

Lubicie szarość we wnętrzach?

***

Podoba Ci się tekst, albo zdjęcia, albo jedno i drugie? 🙂 będzie mi miło jeśli zostawisz pod nim komentarz lub udostępnisz go swoim znajomym, a jeśli chcesz być na bieżąco z tym co tutaj wyczyniam możesz polubić funpage na Facebooku albo Instagram.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook