TARTA Z FIGAMI W NAGRODĘ

Są takie weekendy, na które człowiek czeka jak na zmiłowanie.

Te wszystkie na przykład, z cyklu rachunkowości kreatywnej, kiedy wystarczy wziąć u szefa urlop na piątek i nagle weekend cudownie rozciąga się z zaledwie dwóch dni, aż do czterech. Te wszystkie kiedy teściowa wspaniałomyślnie proponuje, żebyś przywiozła dzieci do niej, bo stęskniona okrutnie, a ty pod przykrywką dobrej synowej co to wychodzi naprzeciw babcinym potrzebom, planujesz szybką, acz efektywną trasę zakupów w pobliskim centrum handlowym. I wreszcie te z cyklu regular weekend, których inauguracja następuje już przy piątkowym winku.

Są jednak i takie weekendy, których nadejścia człowiek delikatnie rzecz ujmując nie oczekuje z wytęsknieniem.

Takie kiedy wszyscy znajomi umawiają się na balety, żeby szaleć, balować i robić wszystkie te nieprzyzwoite rzeczy, które młodzi ludzie robią w różnych stanach świadomości się znajdując, a ty biedaku musisz siedzieć nad książkami i notatkami w poczuciu obowiązku, ale i totalnej niesprawiedliwości dziejowej.

Wszelkie weekendy weselne, podczas których każdej singielce przyjdzie się zmierzyć choć raz (o ile ma szczęście i niezbyt liczną rodzinę) z pytaniem kiedy wreszcie wyjdzie za mąż, a każdej matce z pytaniem, kiedy drugie? Kiedy trzecie? Etc.

I takie wreszcie kiedy twój parter wyjeżdża (wypływa właściwie) by realizować swoje pasje i zostawia ci na głowie cały dom, cały bajzel i wszystkie wasze dzieci, z czego jedno ma (już prawie) nastoletniego focha, drugie bunt trzylatka, a oboje solidarnie katar – w myśl zasady, że jak ojciec wyjeżdża, to trzeba sobie trochę pochorować. A co!

Żeby przetrwać taki weekend potrzeba więc sporo sił i odwagi. A ponieważ odwagi w sytuacji samotnego rodzicielstwa zasadniczo nie należy sobie dodawać procentami, postawiłam na uzupełnienie sił i solidną porcję pysznych węglowodanów. Należy mi się.

Nie mam pojęcia co ty drogi mężu spożywasz na tej swojej krypie, ale cokolwiek by to było nie przebije mojej tarty z figami. Mowy nie ma.

Jesienna tarta figami i kozim serem na kruchym spodzie

Składniki na ciasto:

  • 1 szklanka mąki
  • 100g masła (odrobinę masła zostawić do natłuszczenia formy na tartę)
  • łyżka jogurtu naturalnego
  • 1 jajo
  • szczypty soli

Składniki na masę:

  • 1 jogurt naturalny (gęsty) ok. 200g bez jednej łyżki, która leci do ciasta 🙂
  • jajo
  • 2-3 figi
  • ok. 200 g rolady sera koziego
  • sól, pieprz
  • 2-3 łyżki miodu
  • tymianek świeży

Przygotowanie:

Składniki na ciasto zagnieść na gładką masę. Zawinąć w folię spożywczą i schłodzić w lodówce przez minimum pół godziny. W tym czasie pokroić figi i ser, jogurt wymieszać z jajkiem i doprawić solidnie solą i pieprzem. Ciasto wyjąć z lodówki rozwałkować. Przełożyć na natłuszczoną odrobiną masła formę na tartę, docisnąć brzegi, a spód ponakłuwać widelcem. Piekarnik nagrzać do 180OC, ciasto przykryć folią aluminiową i obciążyć (fasolą, albo grochem). Piec przez ok. 10 minut następnie usunąć obciążenie i folię i podpiec jeszcze 3-4 minuty. Na tak przygotowany spód wylać masę jogurtowo-jajeczną, rozłożyć pokrojone figi i plastry sera, polać miodem. Piec przez 10-15 minut, aż masa się zetnie, a ser lekko rozpuści. Gotową tartę posypać świeżym tymiankiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook