DOMOWE OBOWIĄZKI DZIECKA, CZYLI WOJNA Z TRUTNIEM

domowe-obowiazki-dziecka-1Na pewno istnieje jakaś graniczna liczba podniesionych z podłogi skarpet, zebranych z kanapy zabawek, ubrań walających się po mieszkaniu i brudnych naczyń ZNOWU (!) nie wyniesionych do kuchni. Liczba, którą przecietny człowiek jest w stanie zdzierżyć. Dla ścisłości nie chodzi o własne skarpety, zabawki, ubrania i michy, bo pewnie znajdą się i tacy, którzy po prostu lubią mieszkać w syfie. Ja już wiem, że taka liczba istnieje. Właśnie ją przekroczyłam.

Podniosłam z dywanu o jedną parę skarpet za dużo i oto te skarpety goryczy stały się zarzewiem matczynego buntu. Tak, zbuntowałam się po całości. Wyszłam na barykady, wydałam krzyk sprzeciwu i wywołałam prawdziwą rewoltę. Otóż dosyć mam szczerze cotygodniowego, poweekdendowego odgruzowywania domu z tychże rzeczonych skarpet, sukienek, spodenek, ręczników, gaci, kubków, ręczników, kredek i zabawek rzuconych gdziebądź. Dziękuję bardzo za dwa dni względnego relaksu, po których ustawicznie następuje czarny poniedziałek. Rezygnuję. Rzuciłabym nawet papierem, gdybym mogła, no ale nie mogę. Głupio byłoby mimo wszystko zostawić te paszcze kochane z powodu skarpet i to na dodatek przeważnie zdekompletowanych. Stąd ten bunt właśnie. Taka desperacka próba walki o wpojenie młodym ludziom podstawowych zasad współżycia społecznego. Bunt, to zawsze jakaś nadzieja na zmianę, prawda? Jakaś propozycja alternatywy. W wolnym tłumaczeniu: albo weźmiecie się za robotę, albo nie ręczę za siebie!

Domowe obowiązki dziecka

To nie jest tak, że ja mam jakiegoś świra na punkcie porządków i czystości w chacie. Nie jestem krejzolką, która nie zaśnie dopóki nie poskłada prania. Brudny kubek też nie wywołuje u mnie bezsenności. Dom nie musi być przecież sterylny, żeby był domem. Chodzi tylko o to, żeby wszystkim domownikom było w nim miło. Wszystkim bez wyjątku. Mnie również. Chodzi o szacunek. Wzajemny szacunek. O filary przyszłych umiejętności i kompetencji społecznych. To nie jest jakaś tam pierdoła. Dlatego właśnie zachodzę w głowę co zrobić, żeby nie wychować dzieci na leni w pogardzie mających domowe obowiązki. Co zrobić, żeby nie przysporzyć społeczeństwu nierobów, próżniaków i zwykłych bumelantów, z którymi życie będzie po prostu – usłaną skarpetami i niewyniesionymi do zlewu talerzami – udręką. Chcę, żeby wyrośli kiedyś na fajnych dorosłych, którzy szanują innych ludzi, szanują pracę innych ludzi, a przez to także wspólną przestrzeń, którą z tymi ludźmi przyjdzie im kiedyś dzielić. Takich, którzy sprzątają po sobie „swoje skarpety” i tego tez wymagają i oczekują od partnera. Tyle. Dość gderania.

Tylko teraz jak tego dokonać?

Mam takie nieodparte wrażenie, że samo świecenie przykładem w tym temacie nie działa, niestety. To, że nie masz w zwyczaju rozbierania się na środku pokoju i zostawiania majtek na dywanie, nie znaczy, że twoje dziecko nie będzie tego robić. To, że zawsze skrupulatnie odkładasz rzeczy na swoje miejsce nie sprawi, że twoje dziecko będzie sprzątać po sobie zabawki. Możesz być sobie nawet najbardzej schludnym człowiekiem świata, ale jeśli nie zaangażujesz dziecka w domowe obowiązki i nie będziesz realizacji tych obowiązków egzekwować, jest bardziej niż pewne, że wychowasz trutnia.

Niby prosta sprawa. Cała trudność polega jednak na tym, żeby tym dzieciom po pierwsze w ogóle pozwolić uczestniczyć w pracach domowych. Pozwolić właśnie. Jakoś tak łatwiej i szybciej jest zrobić wszystko samemu, prawda? Równiej złożymy pranie, dokładniej zetrzemy kurze, sprawniej wypakujemy zakupy, a truteń rośnie. A przecież trudno oczekiwać od kogoś kto przez kilkanaście lat niczego nie musiał robić, że nagle wkraczając w dorosłość jakimś cudem odkryje w sobie pokłady sumienności i obowiązkości. Trudno liczyć na to, że będzie potrafił współpracować z innymi, że będzie umiał wyznaczać sobie cele i je osiągać. Wszystko zaczyna się w domu.

Tabela obowiązków

Nie oszukujmy się. Nie ma co oczekiwać cudów od dwulatka. Dwulatek to z definicji przeciwieństwo ładu i porządku. Przynajmniej mój. Można go co najwyżej zachęcać, żeby wyrzucił papierek do kosza, albo odłożył koparkę do pudła, a i to mocno zależy od jego widzimisię. Wymagać od takiego gluta obowiązkowości? Powodzenia. No, ale taki pięciolatek, sześciolatek, albo siedmiolatka na ten przykład to już zupełnie inna historia.

Wykombinowałam chytrze, że skoro Młoda jara się zdobywaniem zielonych kropek za aktywność w szkole, czy unikaniem czerwonych za rozrabianie, to pójdę tym tropem. Miał być czytelny, prosty przekaz. Miało być w miarę elastycznie, tak żeby sama mogła decydować o kolejności wykonywania zadań. I wydaje mi się, że wyszło. Tablicę korkową nabyłam drogą kupna w znanym i lubianym sklepie na literę „I”. Pomazałam trochę farbami i voila! Teraz wisi w widocznym miejscu (co ważne, bo mimo wszystko wierzę, że ona czesto po prostu zapomina czegoś zrobić, nie dlatego, że ma podły charakter, tylko szaloną głowę) i na razie na etapie wczesnych testów jest hitem.

Czy będzie działać długoterminowo zobaczymy. W każdym razie póki co się sprawdza. Młody tymczasem zerka zazdrośnie na zakazane jego drobnym łapkom pinezki, a ja czekam aż dorośnie do swojej własnej, osobistej tablicy obowiązków. Pomyślcie tylko, jaki to będzie cudowny czas i jaki będę mieć porządek w domu! Ta bezczynność mnie chyba zabije 😉

tablica-obowiazkow-julki-gif

domowe-obowiazki-dziecka-3

domowe-obowiazki-dziecka-6domowe-obowiazki-dziecka-7 domowe-obowiazki-dziecka-4

 

 Ciekawostka

Młoda nawet nie zapytała czy za sumienne wykonywanie tych zadań czeka ją jakiś bonus. Póki co atrakcją jest sama możliwość przepięcia pinezki z rubryki DO ZROBIENIA na ZROBIONE i pękanie z dumy z tego tytułu (co za dziecko sic!). Tymczasem mamusia-kapral za sumienność i zaangażowanie przewidziała dla niej prawdziwy system premiowy.  Ale spokojnie, jako house manager z zasady motywujący za pomocą pozytywnych wzmocnień, nie zostawię przecież takiego zaangażowania bez nagrody. Równie dobrze mogłabym sobie strzelić w kolano.

 ***

Podoba Ci się tekst, albo zdjęcia, albo jedno i drugie? 🙂 będzie mi miło jeśli zostawisz pod nim komentarz lub udostępnisz go swoim znajomym, a jeśli chcesz być na bieżąco z tym co tutaj wyczyniam możesz polubić funpage na Facebooku albo Instagram.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook